Scheda
Działanie jest dla mnie formą przepracowania trudnej relacji z ojcem. To aktualnie jedyny możliwy sposób, w jaki mogę komunikować się z nim. Ukradłam trzy obrazy jego autorstwa – podmalówki, a następnie poddałam je transformacji.
Martwa natura. Treść tego obrazu jest dla mnie symbolem rodzinnej skłonności do gromadzenia przedmiotów, które wielokrotnie były pretekstem sporów i szantaży. Przedmioty mnie przytłaczają. Zdemontowałam płótno z ramy. Wyciągałam z niego nitkę po nitce, po czym nawijałam na szpulkę. Chciałam przyspieszyć ten proces, ale nie dało się. Przerażająca była dla mnie perspektywa sprucia całości, dlatego skupiałam się na małych fragmentach. Nici kaleczyły mi dłonie. Ta żmudna czynność wymagała dużego wyczucia, znalezienia balansu między siłą i delikatnością. Zmagam się z tym odkąd pamiętam. Farba osypywała się na moje ciało, po czym spadała na podłogę. Uznałam ją za element zbędny. Intensywne zapylenie utrudniało mi oddech. Zamroziłam proces zatrzymując się dziesięć centymetrów przed końcem.
Krajobraz. Zamieniłam miejscami niebo z ziemią.
Kwiaty. Trudno jest przyznać się do tego, że podoba mi się ten obraz w swym początkowym stadium. Pozostawiam go w stanie nienaruszonym. Niech początek będzie końcem.

















































