Karina Marusińska
  • Karina Marusińska
  • Statement
  • Bio
  • Contact
  • Polski
  • Works
  • Cycles & Series
  • Exhibitions
  • Łuhuu
  • News
  • Polski

Powrót do domu

2025, instalacja, ceramika wypalana w technice raku przy użyciu włosów i roślin, 28 x 28 x 11 cm, drewniany próg, 90 x 15 x 10 cm, tekst

Photo: Mira Boczniowicz
Photo: Mira Boczniowicz
Photo: Karina Marusińska
Photo: Mira Boczniowicz
Photo: Mira Boczniowicz

Sorry, this entry is only available in Polski.

Praca jest próbą zmierzenia się z transgeneracyjnymi traumami zapisanymi w ciele, których źródłem są wojenne losy mojej babci. Nawracający ból nóg i nadmierne wypadanie włosów stały się impulsem do powiązania historii rodzinnych z kobiecymi powrotami do domu. Ból wędruje przez pokolenia, dopóki ktoś będzie w stanie go zobaczyć i poczuć.

Materia może być archiwum zdarzeń. Jak w słojach drzewa zapisuje się jego historia, tak w drewnianym progu, ścieranym przez lata podeszwami butów, zapisane są powitania, pożegnania, nadzieje i niewypowiedziane słowa. Próg z mojego rodzinnego domu można swobodnie przekraczać. Jego usytuowanie zaciera granicę między wejściem a wyjściem, stając się elementem rytuału przejścia.

Ceramiczny obiekt symbolizuje gniazdo, dom. Wykonałam go w technice raku z użyciem suchych traw i moich włosów, które spalając się, pozostawiły ślad – z wyjątkiem siwych, pozbawionych pigmentu. Zdążyłam. Włosy dawniej miały znaczenie rytualne – łącząc przeszłość z teraźniejszością. Wypadanie włosów bywa interpretowane jako utrata bezpieczeństwa, zerwana więź, potrzeba bliskości. Rozpoznaję tu moją rozłąkę z ojcem, syndrom odrzucenia i trudność powrotu – jak u babci, wygnanej z domu przez ojca. Czy wypadającymi włosami zaznaczam swoją obecność, jak Jaś i Małgosia rzucający okruchy, by odnaleźć drogę do domu?

Słowa szeptanki wypowiadam z intencją zerwania lojalności wobec przodków – oczyszczenia rodowego zapisu, który mi nie służy:

Babciu Stefanio, pamiętam Cię jako ciepłą, rodzinną, uśmiechniętą kobietę — szlachetnego człowieka. Jako dziecko otrzymałam od Ciebie tyle miłości i poczucia domu, choć sama, jako młoda osoba, zostałaś go pozbawiona. Mogę się tylko domyślać, jaki cios spotkał Cię ze strony Twojego ojca, mojego dziadka Andrzeja, który jako jedyną spośród całego rodzeństwa wysłał Cię na przymusowe roboty do Niemiec. Dla mnie samo wyobrażenie jest bolesne. Mimo to miałaś dużo czasu, by przywyknąć do sytuacji — może nawet wybaczyłaś swojemu ojcu, może zracjonalizowałaś sobie jego decyzję. I kiedy w końcu mogłaś wrócić do domu w ramach przepustki, spotkał Cię kolejny cios. Nie wiem, czy ten nie był jeszcze bardziej bolesny od pierwszego. Jak Ty to przeżyłaś, Babciu? Jak musiałaś się czuć, szukając noclegu u obcych?

Ja wiem, jakie to jest uczucie, Babciu. Sama kilkukrotnie, w piżamie, szłam do rodziców koleżanek prosić o schronienie. I też wiązało się to z ojcem, Markiem. Ten wstyd i poniżenie, jakie czułam, na pewno dzielę z Tobą. Wiele razy zadawałam sobie pytanie, czy chcę wrócić do domu, odczuwając wewnętrzny konflikt. Kiedy wyjechałam do szkoły z internatem, zaczęłam budować w sobie siłę, ale na czas wakacji musiałam wracać do rodzinnego domu. Może dlatego zawsze latem moje nogi stają się ociężałe, puchną tak, że nie mogę ich wyprostować — jakby chciały uratować mnie przed koniecznością powrotu, trudnego spotkania z ojcem i wszystkimi emocjami, które cichły, gdy byłam daleko.

Babciu, widzę, jak wszystko jest ze sobą połączone. Widzę, że oprócz wielu wspaniałych rzeczy, jakie z tego połączenia płyną dla mnie, są również takie, które mnie obciążają i nie służą mojemu dobrostanowi. Dlatego tu i teraz, będąc w pełni swojej mocy, decyduję się odciąć ten wzorzec — i tym samym zwalniam moje nogi, moje żyły i śledzionę z tego obciążenia. Dziękuję za dary i porzucam ciężary, by iść przez życie w lekkości. Mam prawo doświadczania swojego życia w sposób unikalny, bez powielania niesłużących mi wzorców. Tym samym odcinam również połączenie z nimi mojej Córki.

Stefciu, Córeczko moja, nadałam Ci to imię świadomie, łącząc Cię w ten sposób z Babcią Stefanią, ale nieświadomie podłączyłam Cię do programu, który nie jest Twój i z pewnością Ci nie służy. Czuję, że moim obowiązkiem jest uwolnić Cię teraz od niego. Kochanie, idź przez życie swoją drogą — w lekkości, z poczuciem, że masz dom, do którego zawsze możesz wrócić.

PGRpdiBjbGFzcz0id3JhcC13aWRlIj4KCTxkaXYgY2xhc3M9ImpzLW1haW5tZW51Ij4KCQk8ZGl2IGNsYXNzPSJtZW51LW1haW5tZW51LWNvbnRhaW5lciI+PHVsIGlkPSJtZW51LW1haW5tZW51LTEiIGNsYXNzPSJtZW51Ij48bGkgY2xhc3M9Im1lbnUtaXRlbSBtZW51LWl0ZW0tdHlwZS1wb3N0X3R5cGUgbWVudS1pdGVtLW9iamVjdC1wYWdlIG1lbnUtaXRlbS1ob21lIG1lbnUtaXRlbS04NCI+PGEgaHJlZj0iaHR0cHM6Ly9tYXJ1c2luc2thLnBsL2VuLyI+S2FyaW5hIE1hcnVzacWEc2thPC9hPjwvbGk+CjxsaSBjbGFzcz0ibWVudS1pdGVtIG1lbnUtaXRlbS10eXBlLXBvc3RfdHlwZSBtZW51LWl0ZW0tb2JqZWN0LXBhZ2UgbWVudS1pdGVtLTgyIj48YSBocmVmPSJodHRwczovL21hcnVzaW5za2EucGwvZW4vc3RhdGVtZW50LyI+U3RhdGVtZW50PC9hPjwvbGk+CjxsaSBjbGFzcz0ibWVudS1pdGVtIG1lbnUtaXRlbS10eXBlLXBvc3RfdHlwZSBtZW51LWl0ZW0tb2JqZWN0LXBhZ2UgbWVudS1pdGVtLTgzIj48YSBocmVmPSJodHRwczovL21hcnVzaW5za2EucGwvZW4vYmlvLyI+QmlvPC9hPjwvbGk+CjxsaSBjbGFzcz0ibWVudS1pdGVtIG1lbnUtaXRlbS10eXBlLXBvc3RfdHlwZSBtZW51LWl0ZW0tb2JqZWN0LXBhZ2UgbWVudS1pdGVtLTgwIj48YSBocmVmPSJodHRwczovL21hcnVzaW5za2EucGwvZW4va29udGFrdC8iPkNvbnRhY3Q8L2E+PC9saT4KPGxpIGNsYXNzPSJxdHJhbnhzLWxhbmctbWVudSBxdHJhbnhzLWxhbmctbWVudS1wbCBtZW51LWl0ZW0gbWVudS1pdGVtLXR5cGUtY3VzdG9tIG1lbnUtaXRlbS1vYmplY3QtY3VzdG9tIG1lbnUtaXRlbS04NiI+PGEgaHJlZj0iaHR0cHM6Ly9tYXJ1c2luc2thLnBsL3BsL3Bvd3JvdC1kby1kb211LyI+UG9sc2tpPC9hPjwvbGk+CjwvdWw+PC9kaXY+CQk8ZGl2IGNsYXNzPSJtZW51LW1lbnUta2F0ZWdvcmllLWNvbnRhaW5lciI+PHVsIGlkPSJtZW51LW1lbnUta2F0ZWdvcmllLTEiIGNsYXNzPSJtZW51Ij48bGkgY2xhc3M9Im1lbnUtaXRlbSBtZW51LWl0ZW0tdHlwZS10YXhvbm9teSBtZW51LWl0ZW0tb2JqZWN0LWNhdGVnb3J5IGN1cnJlbnQtcG9zdC1hbmNlc3RvciBjdXJyZW50LW1lbnUtcGFyZW50IGN1cnJlbnQtcG9zdC1wYXJlbnQgbWVudS1pdGVtLTkwIj48YSBocmVmPSJodHRwczovL21hcnVzaW5za2EucGwvZW4vY2F0ZWdvcnkvd29ya3MvIj5Xb3JrczwvYT48L2xpPgo8bGkgY2xhc3M9Im1lbnUtaXRlbSBtZW51LWl0ZW0tdHlwZS10YXhvbm9teSBtZW51LWl0ZW0tb2JqZWN0LWNhdGVnb3J5IG1lbnUtaXRlbS04NyI+PGEgaHJlZj0iaHR0cHM6Ly9tYXJ1c2luc2thLnBsL2VuL2NhdGVnb3J5L2N5a2xlLWktc2VyaWUvIj5DeWNsZXMgJmFtcDsgU2VyaWVzPC9hPjwvbGk+CjxsaSBjbGFzcz0ibWVudS1pdGVtIG1lbnUtaXRlbS10eXBlLXRheG9ub215IG1lbnUtaXRlbS1vYmplY3QtY2F0ZWdvcnkgbWVudS1pdGVtLTE5MCI+PGEgaHJlZj0iaHR0cHM6Ly9tYXJ1c2luc2thLnBsL2VuL2NhdGVnb3J5L3d5c3Rhd3kvIj5FeGhpYml0aW9uczwvYT48L2xpPgo8bGkgY2xhc3M9Im1lbnUtaXRlbSBtZW51LWl0ZW0tdHlwZS10YXhvbm9teSBtZW51LWl0ZW0tb2JqZWN0LWNhdGVnb3J5IG1lbnUtaXRlbS04OSI+PGEgaHJlZj0iaHR0cHM6Ly9tYXJ1c2luc2thLnBsL2VuL2NhdGVnb3J5L2x1aHV1LyI+xYF1aHV1PC9hPjwvbGk+CjxsaSBjbGFzcz0ibWVudS1pdGVtIG1lbnUtaXRlbS10eXBlLXBvc3RfdHlwZV9hcmNoaXZlIG1lbnUtaXRlbS1vYmplY3QtbmV3cyBtZW51LWl0ZW0tODc4Ij48YSBocmVmPSJodHRwczovL21hcnVzaW5za2EucGwvZW4vbmV3cy8iPk5ld3M8L2E+PC9saT4KPGxpIGNsYXNzPSJxdHJhbnhzLWxhbmctbWVudSBxdHJhbnhzLWxhbmctbWVudS1wbCBtZW51LWl0ZW0gbWVudS1pdGVtLXR5cGUtY3VzdG9tIG1lbnUtaXRlbS1vYmplY3QtY3VzdG9tIG1lbnUtaXRlbS02NDciPjxhIGhyZWY9Imh0dHBzOi8vbWFydXNpbnNrYS5wbC9wbC9wb3dyb3QtZG8tZG9tdS8iPlBvbHNraTwvYT48L2xpPgo8L3VsPjwvZGl2PgoJPC9kaXY+CjwvZGl2Pg==
Powrót do domu — Karina Marusińska