Butelka niecierpliwości
Umieściłam miał węglowy w butelce i zamknęłam ją ceramicznym korkiem. Podczas obróbki hutniczej nadano naczyniu kształt klepsydry. Prezentowana jest w szklanej gablocie wśród kolekcji „Butelek cierpliwości” zbieranych przez Henryka Tomaszewskiego we wrocławskim Muzeum Teatru jego imienia. Będące otoczeniem tego obiektu zbiory, to misternie wykonane miniaturowe modelarskie dioramy o tematyce religijnej, zamknięte wewnątrz butelek. Jedynym wyjątkiem jest butelka przedstawiająca sceny z pracy w kopalni, autorstwa bezimiennego dolnośląskiego górnika. Precyzja, z jaką ją wykonano, sugeruje, że obiekt ten powstawał w dużym skupieniu przez wiele godzin. Mógł być rodzajem terapii po traumach i stresach związanych z pracą w kopalni, gdzie każde wyjście spod ziemi traktowane jest jako „nowe narodziny”, zaś zejście do kopalni i praca w niej – jako igranie ze śmiercią.
Dioramy w kolekcji Henryka Tomaszewskiego można traktować jako próbę zatrzymania czasu, stopklatkę zaklętą w przedmiocie. Odzwierciedlają one ludzką potrzebę panowania i sprawowania kontroli nad światem, możliwą do zrealizowania właśnie w tej mikroskali, w miniaturowych rzeczywistościach. Dostawiona przeze mnie do tej kolekcji butelka w formie klepsydry, wpisuje się w symbolikę wanitatywną, obrazującą upływ czasu. Miał węglowy, o ileż łatwiejszy do umieszczenia w butelce niż diorama, podkreśla pęd, bylejakość, łatwość oraz coraz szybsze zmiany (również klimatyczne) – zjawiska charakteryzujące czasy, w których żyjemy. Jednocześnie jest on odpadem i najmniej pożądaną formą węgla.
Pochodzę z rodziny górniczej. Dzieciństwo spędziłam w Bełchatowie. Kiedy kryzys klimatyczny zmusił nas do zrewidowania dotychczasowych sposobów funkcjonowania, miasto, w którym znajduje się jedna z największych w Europie kopalni węgla brunatnego, stało się niechlubnie sławne. Kopalnia przez długie lata była żywicielką mojej rodziny. Dzięki niej zawsze byliśmy syci i żyliśmy we względnym dobrobycie. Jako dziecko byłam przekonana, że kopalnia będzie istniała zawsze. Jedyny niepokój, jaki mi towarzyszył, wiązał się z zagrożeniem nagłego zwolnienia z pracy mojego ojca w wyniku „incydentu alkoholowego”. Butelki z alkoholem były dla niego osobistym rewanżem za trud pracy w kopalni, której nienawidził.












































