Głaszcząc kolce
W rodzinnym domu mojej mamy uprawiano osty na sprzedaż. Jesienią babcia ścinała i suszyła rośliny, a jej ośmioro dzieci zajmowało się ich barwieniem. Była to żmudna i bolesna praca – ostre kolce raniły dłonie.
„Głaszcząc kolce” jest próbą zmierzenia się z odziedziczonym przekazem, że ciężka praca, trud i wyrzeczenia są jedyną drogą do bezpieczeństwa i dobrobytu. To przekonanie, powtarzane w mojej rodzinie przez pokolenia, sama nosiłam w sobie przez ponad czterdzieści lat. Ugłaskując sterczące kolce, zmieniam ich znaczenie. To gest wobec mojego rodu, dla którego ciężka praca była strategią przetrwania. Jednocześnie jest to próba wyobrażenia sobie innej możliwości – życia, które nie musi być wyłącznie znojem i wysiłkiem. Mimo złagodzenia ostrych elementów powierzchnia pozostaje szorstka i nieprzyjazna. W kontakcie z dłonią nadal może ranić, choć w inny sposób. Ból nie znika. Zmienia jedynie swoją postać.












































