Obierki
Praca odwołuje się do historii mojej babci, która podczas wojny pracowała w niemieckim gospodarstwie rolnym. Przetrwała, podbierając obierki ziemniaków przeznaczone dla zwierząt. Po wojnie ubiegała się o odszkodowanie, lecz jej wniosek odrzucono. W akcie rozpaczy zniszczyła wszystkie dokumenty, niechętnie wracając do przeszłości. Pragnę uważnić i uhonorować doznane przez babcię krzywdy.
Obierki to resztki, których szybko pozbywamy się z pola widzenia. Zatrzymuję ten moment. Interesują mnie granice, miejsca styku. Jedna strona obierka, która miała kontakt ze światem zewnętrznym – matowa, szorstka, z fragmentami ziemi. Druga, która stykała się z tkankami ziemniaczanej bulwy – wilgotna, delikatna, wrażliwa. Wzrusza mnie ten widok. W obierkach upatruję swój początek. To tu zaczyna się moja wiedza o losach rodu, przekazana mi bezpośrednio przez babcię.
Tkanina została zabarwiona pigmentem wypreparowanym z ziemniaków: kwiatów, łodyg, liści, bulw, kiełków, korzeni i ziemi. Wzór przypomina moro. W czasie II wojny światowej polskie wojsko improwizowało kamuflaż, używając roślinności i naturalnych barwników. Partyzanci wykazywali się kreatywnością, dostosowując odzież do warunków terenowych. Wywary z roślin służyły jako narzędzia przetrwania.

















































