Dywan
Zderzenie osobistej przestrzeni życiowej z centrum miasta, anonimowością, tłumem, turystami. Próba przeniesienia poczucia przynależności, tożsamości miejsca z gruntu prywatnego na związek z miastem (zjawisko zakotwiczenia). Dywan jako centrum, salon, miejsce gdzie zderza się moje/domowe z obcym/zaproszonym; kobieta-matka przyjmująca, zapraszająca na swoje łono. Jest to dwoista sytuacja. Z jednej strony dopuszczamy i zapraszamy obcych ludzi w bardzo osobistą przestrzeń, która jest bezpośrednią częścią nas samych; poddajemy się użytkowaniu (z możliwością zarówno odrzucenia zaproszenia jak i zniszczenia dywanu-sukni). Z drugiej strony jako kobieta/matka/gospodarz, stojąc w odpowiedniej pozycji, w poczwórnej konfiguracji, mamy całkowity ogląd i kontrolę sytuacji. Role, jakie narzucili nam uczestnicy akcji, w dużej mierze sprowadziły nas do bycia wyniosłymi hostessami, mającymi na oku dzieci biegające po dywanie jak po placu zabaw (skojarzenie z „przechowalnią” dla kilkulatków w hipermarkecie było wyjątkowo mocne). Poza rolą matki byłyśmy kochankami (mężczyźni o pokaźnej posturze siadali bardzo blisko nas, szukając w naszym cieniu bezpiecznego schronu), córkami (którym trzeba poprawić sukienkę), intruzami (którzy nie chcą wytłumaczyć po co tu stoją), czy wreszcie paniami z reklamy (z którymi, lub też na tle których, robi się zdjęcie).










































